piątek, 20 listopada 2009

Parole, czyli Marta i Madzia

Dwa kochane kwiatuszki na łączce :-)
Na przekór "bleee"-pogodzie nadal z wrzucam graty z sierpnia. Pewnie nie zagości tu długo nic nowego, więc trzeba szanować teraz szufladę.

Zatem! Siostry Parolówny w pełnej okazałości :-)


I Madzia...




I Marta...
niczym Ofelia tutaj.




Poniższe zdjęcie zrobił mój brat, Mirek. Ja ośmieliłam się je skonwertować do bw, obróbka bez kadrowania. Nieźle mu idzie, nie? :-) Ładnych kadrów ma więcej, tyle że z chęcią do obróbki jest różnie. No, może z brakiem czasu ma problemy. Życzymy mu stąd miłego pobytu w Korbielowie z krakowską Beczką :-)


Z Madzią fociłam się też kiedyś przy okazji spaceru w Krakowie. Czerwiec chyba?



Nic to przełomowego dla mnie, ale miło patrzy się przez obiektyw na ludzi sobie bliskich. Bardzo Wam dziękuję stąd, kochane Parole, za cierplwość. Okropnie przeciagnęła mi się obróbka tych zdjęć.

A jak szczęście dopisze to niedługo może całkiem coś eksperymentalnego...
Tymczasem zagłębiam się w lekturę fascynującego podręcznika do historii sztuki współczesnej. Zachodzę przy okazji w głowę czy ja rzeczywiście mam problemy warte świeczki.

***

"pan widzi krzesło, ławkę, stół
a ja rozdarte drzewo"

czwartek, 5 listopada 2009

Bogusia i Jaś

U Łukasza możecie obejrzeć bajkową "podsesję" Jasia, a tymczasem wrzucam swoje wypociny z tego spaceru. Bogusi więcej zdjęć zrobił Łukasz, ja polowałam bardziej na samego Jasia... Rzeczywiście przydałby się przy nim niezły reporterski refleks :D









Miłego... :-)
Pozdrawiam cieplutko!

wtorek, 27 października 2009

Asia, Radek i Szymek :-)

Parę nowości jeszcze pstrykniętych w sierpniu i wrześniu...
Asia i Radek wzięli ślub 22 sierpnia w Krakowie, na plener umówiliśmy się we wrześniu w Ogrodzie Botanicznym i na Kazimierzu. Mieliśmy też okazję poznać małego Szymka, który baaardzo dzielnie znosił trudy sesji fotograficznej. ;-)
Ja, przypominam, fotografuję dla towarzystwa... główny reportaż zrobił Łukasz, stąd tak wybrane u mnie fragmenty ceremonii i niewielka część pleneru.
Zapraszam!










Plener w Ogrodzie Botanicznym...


Asia...


Radek...


...i cała trójka :-)





Enjoy.

***
Dla bardziej zainteresowanych moim życiem niż fotkami... Żyję ostatnio w autobusie praktycznie. I, o dziwo, miasto mnie męczy. Przestrzeni brak, powietrza. Nic ciekawego.
W czwartek zjeżdżamy się z Agatką, zagadam się i ją na śmierć :D
To w sumie na dwie śmierci :P

Pozdrowienia!

sobota, 17 października 2009

Kasia i Wojtek

Kasi sesję robiliśmy dawno temu pod Aquaparkiem, możecie zobaczyć ją w akcji tu.
Dzisiaj pokazuję jak spacerowaliśmy z Kasią i Wojtkiem w Ogrodzie Botanicznym, którejś sierpniowej niedzieli. :-)
Czuję się przy Was tak staro...








***

Polecam! www.magdalenatrzeciak.com :-)

środa, 14 października 2009

Mój pierwszy ślub i przepis na chandrę :-)

Śnieg! No normalnie spadł śnieg!
Zaniedbałam trochę bloga, ale wracam. :-) Tym razem na bieżąco będę wrzucać nowości, więc zapraszam już teraz.

***

Materiału do wrzuty mam mnóstwo, więc zacznę od jednego ze ślubów.
To pierwsze moje zmagania z fotografią ślubną, pomagałam Łukaszowi w tym sezonie. Pokazuję je w bardzo okrojonym stanie, całościówka będzie pewnie dostępna na blogu Łukasza za czas jakiś. Trzymając w ręce przez 12 godzin 3-kilogramowy zestaw fotografujący przyjechałam do domu z siniakiem na dłoni i obolałą ręką :P Świadoma ogromu niedociągnięć i niezbyt z siebie zadowolona, pokażę mimo to. Proszę o wyrozumiałość. Reportaże ślubne to kawałek ciężkiego chleba.
Ale dość gadania... Ewelina i Dawid w Sandomierzu :-)




U św. Jakuba na wzgórzu...











Trochę detali...



I starówka w Sandomierzu...









***

Nic nie jest lepsze na taki wieczór jak puchowe skarpety w paski i herbata pomarańczowo-waniliowa. No może jeszcze nowe buty :D

Dbajcie o zdrowie, jedzcie witaminy i noście czapki! Nie damy Ci się, jesienna chandro! O nie!

wtorek, 18 sierpnia 2009

Znów wędrujemy...

Grzegorz T. na każdą porę dnia i nocy...

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

:D

Wczoraj pływałam już na plecach! :D
Prawie cały basen bez stresu!
Przodem jeszcze nie za bardzo, ale nurkować już się nie boję...

Tatralandio, witaaaj! :D

***
I od dziś mam krótkie włosy ;-)

czwartek, 13 sierpnia 2009

Feszyn w końcu!

Jest jaki jest, ale co tam...
Mam nowy materiał to wrzucam ;-)

Umówienie się z Natalią trwało niecałą godzinę. Tydzień później wylądowaliśmy w centrum Rzeszowa, prażąc się w samochodzie, gdzie Martyna na parkingu malowała Natalię, a ja dreptałam w kółko zachodząc w głowę "jak znaleźć dobre miejsce na miejską sesję?" Wymagania co do miejsca mieliśmy duże - bo miałam postanowienie o nieużywaniu nadmiernie małej głębi ostrości. Co za tym idzie musieliśmy zadbać o skomponowanie tła. Rzeszów znam tylko z przejazdów i z drogi "od cioci Gosi do Tesco", więc na spontana poszliśmy na dworzec PKP. Ale o tym potem ;-)

Natalia, to dziewczyna, która nie zna strachu przed niczym :-) Absolutny wulkan pozytywnej energii. Może nie powinnam, ale napiszę... jej seksowna wyniosłość rozłożyła mnie na łopatki. ;-) Dzięki Ci, kochana!

I ubrania... w końcu marzyła mi się namiastka sesji mody. Pół godziny przed wyjazdem na sesję napisała do mnie Ewelina z pytaniem o to gdzie i w jakim rozmiarze ma dostarczyć ciuchy. :D
Umarłam z radości niemalże, bo jej projekty bezkrytycznie mi się podobają. Uwielbiam! Dostałam niezłego kopa mobilizacyjnego do pracy i nie mogłam się doczekać, aż zobaczę co przyniesie na sesję. ;-) Stanęło na komplecie - gorset plus spódnica w szaro-miejskim klimacie, żakiecie z bombowym dzinsowym paskiem (!) i dwóch sukienkach, z czego czarną kupię kiedyś albo ja, albo Natalia! Żałuję tylko, że źle rozplanowaliśmy czas i nie udało mi się zrobić do końca tego, czego chciałam. Ale nie marudzę, bo było super i z wyników też jestem względnie zadowolona.

I dziękuję Karolinie za pożyczenie swojego D40 (sprzedaliśmy nasze stare D300 na dniach...) - bez drugiego aparatu pozabijalibyśmy się ze zmianami szkieł...

Za pierwszą składkę zostałam już zjechana, ale pokazuję ją... z przekory i dla koloru ;-) Może nie jest doskonała, ale nie wszystko przecież być musi, nie? ;-)






A to takie... jak to Łukasz mówi... fiki miki z napisami ;-) Bardzo przypadkowe zdjęcie pokochane miłością od pierwszego wejrzenia ;-)







Mam jeszcze dwa zdjęcia z szerokiej Sigmy 10-20, które jeszcze namyślają się, jak będą obrobione. W ogóle to muszę się pochwalić, ale pierwszy raz używałam w takim stopniu 35-tki i 10-20. Wcześniej łatwość kadrowania portretowego w 85 mm była dla mnie bardzo wygodna i chyba ośmieliła mnie na tyle, że zaczęłam robić coraz więcej i więcej zdjęć. Dzięki tej ogniskowej poniekąd nabrałam pewności siebie. Kiedy kupiliśmy 35 mm kompletnie nie umiałam się znaleźć, dalej uczę się tej ogniskowej, chociaż nie ukrywam, że po tych zdjęciach jestem podbudowana. A tymbardziej, że używaliśmy bardzo szerokiej Sigmy w sesji modelkowej... i moim zdaniem z nienajgorszym skutkiem. Podobnie jest z efekciarską małą głębią ostrości, której postanowiłam się przeciwstawić, a Łukasz jako fan Erwina Olafa to już w ogóle :D
Także podsumowując: mówię stop nudziarskim portretowym kadrom. Przynajmniej na jakiś czas :P I uczę się, uczę się, uczę się.

I dużo zdrowia wszystkim pozytywnym ludkom. I uśmiechu.

O Krecie i Sarence

"Krecik w ziemi ma jadalnie,
więc nie jada zbyt normalnie,
ale głównym jego smakiem
jest obżerać się robakiem."

"
Była raz sarenka mała,
która ciągle powtarzała,
że nie boi się niczego,
nawet wilka bardzo złego."

Stat 4 me ;-)

statystyka

  © Blogger template Blogger Theme by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP